#PodróżujDoTutaj

Przez ostatnie trzy miesiące świat skurczył się każdemu z nas do kilkudziesięciu metrów kwadratowych, wszyscy zaczęliśmy mieć znów zadyszkę od wchodzenia na drugie piętro, bo winda taka niehigieniczna, a wyrzucanie śmieci jeszcze nigdy nie cieszyło się w gospodarstwach domowych takim powodzeniem jak tej wiosny, gdy wyrywaliśmy sobie worki z rąk, by móc rozprostować kości, a najlepiej to osobno z plastikiem i osobno z papierem, żeby było na dwa razy. Ze sto kroków więcej.

commute
autor: Sushikawaii

Wraz z kwitnieniem bzów nasze powierzchnie życia zaczęły nieco puchnąć – o wyjście do parku, do lasu, do potężnej IKEA. Nawet agroturystyka i hotelowa drobnica uchyliły w końcu drzwi. A granice jak zamknięte były tak są, więc opalenizną z podmiejskiej działki nikogo w pracy nie oszukacie, że to brąz sycylijski. Nikt wam nie uwierzy w wasze tanie loty i spontaniczny city break w Lizbonie lub Paryżu.
No chyba że przez ostatnie dwa tygodnie byliście naszymi uważnymi obserwatorami i czytelnikami, kiedy to wraz z piętnastoma innymi blogerami braliśmy na naszym profilu FB aktywny udział w ogólnopolskiej akcji #PodrozujDoTutaj, mającej na celu pomóc nieco naszej branży turystycznej stanąć na nogi, a Wam odkryć nasz kraj na nowo, pokazać miejsca nieoczywiste, piękne, zabawne, zapomniane, nieznane, bliskie i któż jeszcze wie jakie. A najlepiej o krok od Waszego miejsca zamieszkania. W jakimkolwiek kierunku od jakiegokolwiek miasta-klucza byście się udali. Czy to na zachód, czy to na południe. Albo północny wschód. Zgodnie z prostymi regułami gry: zrób z mapy planszę o pięciu/dziewięciu polach i szukaj w każdym tym polu czegoś więcej niż wiatru. Czegoś, na co warto poświęcić weekendowy lub choćby popołudniowy czas wolny.

Jako dumni reprezentanci jednego z województw staraliśmy się odczarować Wam Poznań i jego okolice. Ba, całą Wielkopolskę z rozmachem na poziomie ogólnoświatowym. Bo nie samą zagranicą weekendy i urlopy stoją, a trawa jest zielona nie tylko po kontroli celnej.

Dobrze wiemy, że jest całkiem szerokie grono tych, którzy wakacjami w Polsce gardzą i żadne #PodrozujDoTutaj ich nie przekona, że warto. Gdy tylko otworzą się granice, to szturmem opuszczą kraj. Póki co jednak granice są zamknięte i wygląda na to, że z Polską trzeba się zaprzyjaźnić na poważnie. Albo układać w domu puzzle. Albo nowe panele podłogowe. Bo przecież dotychczas najpopularniejszym modelem polskich wakacji był remont.

Ale czy z Polską da się w ogóle zaprzyjaźnić? Z tymi znanymi na pamięć widokami lasów, szumiących zbożem pól i płaczących wierzb?
Owszem, da się. A jeśli ktoś uparcie będzie twierdził inaczej, to podsuniemy mu pod nos plan awaryjny i erzac zagranicy w wersji krajowej, bowiem w ramach projektu #PodrozujDoTutaj staraliśmy się przedstawić Wam podróże po Wielkopolsce z zupełnie nowej strony, pokazując zarówno miejsca wyjątkowe, z których możemy być dumni, że znajdują się właśnie w Polsce (i to na wyciągnięcie naszych rączek), jak i miejsca totalnie niebanalne, które dzielnie łatają dziury w tęsknocie za zagranicznymi wyjazdami.

Od gnieźnieńskiej katedry, licheńskiej bazyliki czy poznańskiego Ostrowa Tumskiego są przewodniki. O takich klasykach nie chciało nam się nawet wspominać, bo żadnej Ameryki byśmy tym nie odkryli. Ale taką na przykład Lizbonę to już owszem!
I osiem innych miejsc.
Bo naszą planszę zapełniliśmy tak. Pół żartem, pół serio.

mapa full

 

północny zachód – Lizbona

Pewnego razu, gdy obmyślaliśmy plan rowerowej wycieczki po okolicy, na mapie objawił nam cud. Nie, kartograficzne powierzchnie nie zaczęły oblewać się krwawymi łzami o zapachu fiołków. Lepiej. Okazało się, że Poznań, wbrew temu czego uczyli na geografii, leży 50 kilometrów od Lizbony.

lizbona trasa
Odkrycie to nałożyło się w czasie z pierwszymi podrygami w stronę zapoznania się z Nieśmigielską​. Zaproponowałam jej content na bloga: pełna napięcia relacja z rowerowej wyprawy do Lizbony, której prawdziwe oblicze czytelnik, robiony w balona przez 3000 znaków, pozna na samym końcu. Albo reportaż o zupełnie poważnej narracji, gdzie opowiadana w tle historia europejskiej metropolii o nieprzeciętnie wysokim PKB przeplata się z obrazami słomy, błota i psa na łańcuchu.
Osoba, która co roku organizuje u siebie bale karnawałowe i przebierane imprezy Halloween, nie dała się namawiać dwa razy. Rozpoczęłyśmy wspólnie osobliwy projekt, który teraz idealnie wpisał się w ramy akcji #PodrozujDoTutaj, będącej remedium na zamknięte granice.
Bo przecież w gruncie rzeczy nieważne gdzie, ważne z kim i w jakim stylu.

Pełen wpis z Lizbony TUTAJ

 

północ – Bagdad

Że co? Bagdad na północy? Chyba w Wielkopolsce. Oczywiście, że w Wielkopolsce. W powiecie pilskim.
Bo widzicie, Bliski Wschód jest jednak bardziej bliski niż nam się wszystkim mogło wydawać.

trasa bagdad
Raz jeszcze, wspólnie z moją partner in crime Nieśmigielską wybrałyśmy się do miejsca, w którym od piasku pod powiekami różnice między rzeczywistością i wyobrażeniami robiły się mętne i nieoczywiste. Było miejsce na shishę, Indiana Jones i hummus w odcieniach khaki. Bo życie daje nam tyle, ile sami z niego wyssiemy.

Pełen wpis z Bagdadu TUTAJ

DSC_2429

 

północny wschód – Czechy

Tuż przed Dniem Dziecka daliśmy się ponieść zabawie i zabraliśmy Was na wyprawę do przeszłości sprzed dwudziestu lat, do miejsca o najbardziej pociesznym języku świata, gdzie przeżywa się ze łzami w oczach wygraną w hokeja, krety przyjaźnią się z zającami, rzeczywistość smakuje Lentilkami i Kofolą, a lekkość bytu jest, doprawdy, nieznośna. Zabraliśmy Was do Czech – miejsca na mapie, w którym każdy mógłby pobierać korepetycje z dystansu do życia. A my znowu krok przed otwarciem granic, bo takové věci jsou ve Velkopolsku!

trasa

Pełen wpis z Czech TUTAJ

 

 

zachód – Wolsztyn

Tomek i przyjaciele to, tuż za Misiem Colargolem, najbardziej znienawidzona przeze mnie bajka. Jak to w takim razie możliwe, że zakochałam się w parowozach od pierwszego wejrzenia? Czasem, jak widać, okazuje się, że rzeczywistość bywa lepsza od bajek. A lokomotywy parowe są piękne i basta.
Dlatego tym bardziej nas cieszy, że Wolsztyn leży tak blisko Poznania. Bo w Wolsztynie, moi mili, znajduje się parowozownia będąca ewenementem na skalę światową. Działa niezmiennie od przeszło stu lat, nie pokrywa się kurzem zapomnienia, a parowozy puszcza na tory w trasę co-dzien-nie. I co roku organizuje jedną z najsłynniejszych parad parowozów, które dorzucają węgla do pieca miłości wszystkich wielbicieli złotej ery kolejnictwa.
Być może takie na przykład szkockie trasy kolejowe West Highland Line zapewniają niesamowite widoki, począwszy od gór i jezior, a skończywszy na wiadukcie Glenfinnan, ale za taką cenę nie pojeździlibyśmy sobie na zawołanie. Na takiej trasie nie zerknęlibyśmy do kabiny maszynisty. W Wolsztynie za codzienną przyjemność podziwiania parowozu nie zapłacimy więcej niż 20zł. Takiej parowozowni nie ma żadne inne miejsce na ziemi.
Ten wpis miał być o Wolsztynie, ale później przypomnieliśmy sobie, że można by tak jeszcze słowo o Maltance. I Środzie Wielkopolskiej. I TurKolu. I… nie wiem co na to ekologia, ale pociągi na parę mają się w Wielkopolsce naprawdę dobrze. I dobrze.

Pełen wpis z Wolsztyna TUTAJ

WOLSZTYN

 

centrum – poznańska kładka w koronach drzew

Chyba każdy z nas ma już dość słowa „korona”. Gdyby Netflix wypuścił w maju nowy sezon „The Crown”, nie wróżylibyśmy mu spektakularnych sukcesów. Znamy za to takie korony, które spodobają się dzisiaj każdemu. Korony drzew. A pośród nich spacer.
Kiedyś po takie atrakcje to trzeba było jechać na Słowację, do Czech albo do Krynicy-Zdroju. Tymczasem od równiutkiego miesiąca Poznań również zaprasza na nową i wciąż pachnącą drewnem ścieżkę w koronach drzew.
Czy będzie ona nowym must-see na mapie miasta?
Uwierzcie, że przyrodę można ty odczuwać z zupełnie nowej perspektywy o zupełnie innym natężeniu ptasich treli.

Pełen wpis z Poznania TUTAJ

DSC_1902

 

wschód – Lawendowe pola

Dziesięć lat temu zapach prowansalskiej lawendy rozsiadł się w moim sercu bardzo, bardzo wygodnie. Gdyby powietrze mogło mieć wtedy kolor, bez wątpienia byłoby różowe. W Prowansji spędziłabym z miłą chęcią resztę życia, gdyby tylko temperatury były sympatyczniejsze, a samoloty mniej straszne.
Ale wiecie co? Wielkopolska to jednak jest wielka! Bo żeby poczuć się jak przed laty, żeby poczuć TEN zapach, wystarczyło przejechać pięćdziesiąt kilometrów. Niech żyje krajowa lawenda! Niech tęsknota za południem Francji da się ukoić w Pakszynie i Skrzetuszewie! Tam właśnie znajdują się miejsca magiczne. Tam właśnie znajdują się hektary lawendowych pól, które mistrzowsko zastąpią wam Prowansję – Lawendowe Zdroje oraz Lawendowe Poletko.
My wiemy, że południe Francji jest królową lawendy, puchnie fioletem aż jej się od tych zapachów ulewa. Ale polskie plantacje, takie jak Lawendowe Zdroje i Lawendowe Poletko (a uwierzcie, w naszym kraju jest tego dużo więcej), potrafią pachnieć nawet mocniej. A suszone bukiety nie zgniotą się na tylnym siedzeniu samochodu tak jak zgniotłyby się w bagażu podręcznym.

mapka

PS. Czas kwitnienia lawendy przypada zazwyczaj na drugą połowę czerwca i pierwszą połowę lipca. Polecamy śledzić profil FB Lawendowych Zdrojów i FB Lawendowego Poletka. Tam dowiecie się najszybciej kiedy najlepiej złożyć wizytę. Ja już zacieram rączki na myśl o kolejnej wyprawie, a Wy?

Pełen wpis z wielkopolskich lawendowych pól TUTAJ

 

południowy zachód – Wielkopolski Park Narodowy

Wielkopolski Park Narodowy od Poznania oddalony jest o zaledwie 15 kilometrów. Przez założyciela – Adama Wodziczkę – został nazwany żywym muzeum form polodowcowych. No bo cóż my tu w tej Wielkopolsce mamy za pamiątki od Skandynawii? Ozy, kemy, moreny, eratyki, kotły eworsyjne, jeziora rynnowe… No, no, czy to jakiś mokry sen geomorfologa? No ba! Ale dużo dobroci , dźwięków i zapachów znajdzie tu każdy zmęczony miastem miłośnik natury.

Pieszo, rowerem, a może drezyną? Wpadajcie i odkrywajcie!

Pełen wpis z WPN-uTUTAJ

 

południe – Rogalin

Rogalin? Niby taki znany, a jednak z nieznanych przyczyn większość turystów ląduje  pod pałacem Raczyńskich i odhacza, a jedyne dęby, jakie widzi, to Lech, Czech i Rus. Tymczasem kilka kroków dalej ciągną się przecież piękne, zielone przestrzenie Łęgów Rogalińskich. Idealne na spacery, pikniki i fotograficzne sesje. Z tysiącem dębowych kolosów, które trochę zachwycają, trochę przerażają.
Gdyby Freddy Krueger miał się w coś wcielić po śmierci, to jeden z rogalińskich dębów byłby dla niego jak znalazł.

Pełen wpis z RogalinaTUTAJ

 

południowy wschód – Norweska Wioska Arendel

Strasznie tęsknimy za Norwegią. Skandynawski trip 2019 był ostro doprawiony mocnymi widokami niczym najlepszy habanero sauce na wierzchu piątkowego burrito. Za taką naturę, spokój i beztroskę dalibyśmy dziś wiele. Za ten architektoniczny ład i czerwone domki, którym do płachty na byka, mimo nachalnych odcieni, jednak daleko. Czerwień faluńska to dobra czerwień. A drewniany domek to przytulny domek.
Jeśli już robi Wam się ciepło na sercu, a chwilę później chłodno, no bo koronawirus, co nam po zagranicy, to przychodzimy z pomocą.
Tak się bowiem składa, że Norwegia ma swój mały kącik w południowej Wielkopolsce. Pięć hektarów nordyckiej ziemi na polskiej ziemi. A miejsce to nazywa się Norweska Wioska Arendel.
Pierwszy raz trafiliśmy tam w marcu 2017, przywożąc sobie magnes na lodówkę i wpis na bloga. Drugi raz pojechaliśmy tej wiosny, oszukując się bardzo skrupulatnie, że jesteśmy na dalekiej północy. Dzięki okolicznościom i rekwizytom poszło gładko.

arendel trasa

Wiemy, że Norwegia to sztos i nie zastąpi jej absolutnie nic, ale Arendel wspomoże poruszyć wyobraźnię i rozbudzi wspomnienia. Ukoi zapachem lasu i miękkim nosem szetlandzkiego kuca. Gofry na pewno będą smakować tu mocniej niż w domu.

Pełen wpis z Arendel TUTAJ

DSC_0878

Bądźmy szczerzy. W wielkopolskich Czechach nie ma absolutnie nic poza pięknym oceanem majowego rzepaku, w Lizbonie – może kilka sierpniowych słoneczników i serdecznych kierowców traktorów, a w Bagdadzie – otoczony siatką neogotycki dworek i wysokiego standardu wysypisko śmieci. A jednak z ręką na sercu przyznaję, że uśmiecham się na myśl o tych mikrowyprawach dużo szerzej niż na myśl o naszym lutowym pobycie w Helsinkach. Niemożliwe? A jednak.

Być może wcale nie ma tu chętnych, którzy kiedykolwiek podzielą nasze zamiłowanie do przebieranych wyjazdów donikąd. Albo polubią sobie poudawać. Ale wierzymy, że, mimo wszystko, udało nam się was z przymrużeniem oka przekonać, że z pozoru martwe i szare miejsca z całkowicie zerowym potencjałem na zwiedzanie, mogą mieć spory potencjał na podkolorowanie nudy i stagnacji. Że podróż do słynnego, romantycznego Paryża (tego francuskiego, żeby nie było, bo polski też mamy, he he) może pod wpływem wygórowanych oczekiwań rozczarować, a rowerowa wycieczka za miasto pozostać z nami na długo. Ba, doczekać się nawet własnej fotoksiążki.

Wędrowne Motyle powtarzają, że podróże to nie odległości. Mamy nadzieję, że również się o tym przekonaliście. Mamy też nadzieję, że w tych nudnych szarościach dnia skutecznie daliście się rozbawić i zaskoczyć. Wielkopolska jest wielka, ale nie wszystko musi być w tym życiu od linijki i prosto z przewodnika. My lubimy pół żartem, pół serio. A skoro zagranica jest ciągle poza granicami naszych możliwości, to stwórzmy ją sobie sami.
Nieważne gdzie, ważne jak i z kim.

To co? Da się jednak z tą Polską wytrzymać? Zamknięte granice to nie koniec świata. Koniec Świata jest co najwyżej pod Głuszyną, do której zaprasza, swoją drogą, Wielkopolska oczywiście!

koniec

Jeszcze raz zachęcamy do przejrzenia efektów akcji #PodrozujDoTutaj na pozostałych piętnastu blogach, do których linki z ich pełnymi materiałami możecie znaleźć na oficjalnej stronie projektu: http://www.podrozujdotutaj.pl/.
Dzielcie się z nami śmiało i głośno tym, co odkryliście w okolicach waszych miast.

lista
Wieczna Tułaczka (Bydgoszcz i okolice)
Antek w podróży (Szczecin i okolice)
Jolanta Paczkowska – blogerka (Zielona Góra i okolice)
Ready for Boarding (Łódź i okolice)
Busem przez świat (Wrocław i okolice)
Paweł Człowiek Przygoda (Opole i okolice)
Gdziewyjechac.pl – Wędrowne Motyle (Bytom i okolice)
Znajkraj (Gdańsk i okolice)
Szalone Walizki (Olsztyn i okolice)
Głodny Świata (Białystok i okolice)
GDZIE BĄDŹ (Warszawa i okolice)
Życie w podróży (Lublin i okolice)
Życie Jest Piękne (Ostrowiec Świętokrzyski i okolice)
Paragon z podróży (Rzeszów i okolice)
Powroty (Kraków i okolice)


Jedna myśl w temacie “#PodróżujDoTutaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s